1…2…3…Doktorat!



Dzisiaj trochę o sobie i o mojej naukowej dumie!

1 doktorat i tyle pracy!

 

2 słowa, o czym był doktorat: depresja poporodowa

 

3 grupy osób, których wsparcia potrzebowałam. Bez żadnej by mi się nie udało! To im dziękuję na pierwszych kartach doktoratu i na obronie rozprawy doktorskiej. I tutaj! Szczerze i z całego serca!

-Promotor oraz osoby zawodowo związane z tematem, które podzieliły się swoją wiedzą! Wsparcie merytoryczne nieocenione!

-Rodzina i Najbliżsi: to oni zagrzewają do pracy i wyczekują finału. Wspierają emocjonalnie, gdy już wszystkiego dość; rzeczowo i finansowo, kiedy czas wolny i czas pracy poświęcałam na pracę naukową. A dzieci bardzo motywują, żeby jak najszybciej skończyć!

-Osoby, które zgodziły się wziąć udział w doktoracie. Rozmowa i wypełnianie ankiet to nie była błahostka!

 

4 artykuły naukowe to esencja mojego doktoratu:

K. Maliszewska, M.  Świątkowska-Freund, M. Bidzan, K. Preis. Relationship, social support, and personality as psychosocial determinants of the risk for postpartum blues. Ginekologia Polska 2016;87(6) (o baby bluesie)

K. Maliszewska, M. Bidzan, M. Świątkowska-Freund, K. Preis. Personality type, social support and other correlates of risk for affective disorders in early puerperium. Ginekologia Polska 2016;87(12) (o baby bluesie)

K. Maliszewska, M. Bidzan, M. Świątkowska-Freund, K. Preis.Neuroticism, premenstrual syndrome and other determinants of risk for postpartum depression: a cross-sectional study. Acta Neuropsychiatrica 2017; 31 (o depresji poporodowej)

Maliszewska, K. Preis. Terapia depresji poporodowej: aktualny stan wiedzy. Annales Academiae Medicae Gedanensis 2014; 44

 

5 testów psychologicznych wykorzystałam w swoim doktoracie:

EPDS (Edynburska Skala Depresji Poporodowej)

NEO-FFI (Neurotyczność, Ekstrawersja, Otwartość  na doświadczenie – Inwentarz Osobowości)

BSSS (Berlińskie Skale Wsparcia Społecznego)

KDM-2 (Kwestionariusz Dobranego Małżeństwa)

PHQ-9 (Kwestionariusz Zdrowia Pacjenta), który bada kryteria epizodu dużej depresji

 

6 lat. Tyle mi to wszystko zajęło. To czas od rozpoczęcia studiów doktoranckich do publicznej obrony rozprawy doktorskiej. 72 miesiące! Brzmi prawie jak millenium!

 

7 razy czułam się jak prawdziwy Doktor:)

Skończone badania – no to teraz już będzie z górki…. Aha, akurat…..

Ostatni artykuł zaakceptowany – nie, no to już wszystko zrobione! … Mhm, już był w ogródku….

Nadchodzi druga recenzja rozprawy doktorskiej – Pozamiatane!…. Kurcze, a jednak nie…

Obrona. Publiczna obrona rozprawy doktorskiej. Jestem już doktorem! Jeszcze nie?

Rada Wydziału Lekarskiego Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego musi oficjalnie zatwierdzić. Done!

Informacja w lokalnym biuletynie lekarskim o mnie i o tytule pracy. Jak miło:)

Promocja. Na stopień doktora w pięknym Dworze Artusa w Gdańsku. W czarnej todze i czarnym birecie. Przepięknie:) To wisienka na torcie!

 

 

8 cech, które pozwoliły mi przez to wszystko przebrnąć.

Ciekawość świata. Zawsze byłam ciekawa, co wyniknie z takich moich badań.

Muszę skończyć to, co zaczęłam. Zawsze. Oprócz Krzyżaków. I Pana Tadeusza.

Miłość do biologii ogromna, a od biologii do medycyny już tylko 1 krok.

Pamięć, dobra pamięć! Żeby przez te studia przebrnąć.

Lekarskie pismo. Typowe. Ale nie od razu, że brzydkie!

Naukowe roztargnienie.

Bałagan. Kto by tam sprzątał, gdy trzeba przeliczyć wyniki!

Cierpliwość. Zwłaszcza do czekania na te wszystkie recenzje, czy ogarniania danych w postaci tysiąca cyferek.

 

 

Doktorat zobowiązuje. W następnych wpisach będzie o szeroko pojętej depresji poporodowej!

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.